Posty

Dzień Babci i Dziadka - czytamy

Dwie wzruszające książeczki.

Pierwsza o głębokim pragnieniu. Pragnieniu każdego dziecka. Żeby mieć babcię. Taką, która przymknie oko, nie postawi limitów czasowych na plac zabaw, będzie czytała książeczki, zrobi naleśniki tylko dlatego, że wnuki je lubią.. Taka tęsknota jest i w Małym, i w Większym, i w Dużym - bohaterach książki "Wypożyczalnia babć" Marii Marjańskiej-Czernik.
Dobrze i szybko się czyta, króciutka.
Podoba się i Małym (Ba), i Większym (Ma i Mi), i Dużym (ja). :)



Druga o Dziadku, który jest gdzieś między jawą a snem. I tam właśnie jest miejsce na bliską relację z Wnuczką. Wspomnienia mieszają się z rzeczywistością, doskonale się to wyczuwa na każdej karcie książki, nawet strony nie są ponumerowane, bo po co? I jedno jest pewne - że dziadek musi opuścić swój dom, swoją okolicę, dźwięk tramwaju dobiegający zza okna. To starość przenosi go do domu córki. Pewnie dlatego tak mocno śni na jawie. Bo niełatwo jest przesadzić stare drzewo. Ale ona rozumie. Ona - Wnuczka…

Z Bożej łaski Jadwiga, król

Obraz
Książka Zuzanny Orlińskiej wciągnęła mnie bez reszty. Nie tylko dlatego, że lubię książki, gdzie historia przeplata się z fantazją. Nie tylko dlatego, że pokazuje ludzkie oblicze Jadwigi, która będąc dzieckiem wzięła na barki ciężar władzy, rezygnując ze swoich marzeń. Ta powieść pochłonęła mnie przede wszystkim dlatego, że Jadwiga przybywając na Wawel miała 10 lat, a tyle lat ma teraz moja córka...
To nie jest biografia Jadwigi. To spotkanie z zagubioną dziewczynką, która żegna się ze swoim dotychczasowym życiem i powoli dorasta do roli, którą jej powierzono. Jest w niej tyle autentyczności, radości i dziecięcej wręcz naiwności, a zarazem nie brakuje jej dojrzałości i mądrości, której trudno spodziewać się po dziesięciolatce.
Moja córka jest podobna.. W innym wymiarze oczywiście. Czytałam więc i nie mogłam się pozbyć nieustannych wycieczek do mojej własnej królewny.
W książce przedstawiono tylko dwa lata z życia Jadwigi - od przyjazdu do Krakowa po ślub z Jagiełłą. Dwa lata obfitując…

Zakoduj obrazek

Obraz
Tym razem działanie odwrotne do matematycznego Mikołaja.
Dzieci dostały gotowe obrazki na tablicy setki i według odpowiednich działań miały zakodować każdy z kolorów.



Ma po pierwszej reakcji "że co???":) poszła jak burza i zrobiła wszystko, oczywiście stosując od pewnego momentu środek upraszczający w postaci szeregu działań, w których odjemnikiem jest zero. Można? Można!




Mi zmierzył się z kolorem zielonym i orzekł, że to nudne. Przeczuwałam, że tak będzie...:)



Kolędowy kod

Obraz
Tak na szybko, Kochani, bo jak się okazuje, czasu brakuje na publikowanie postów...

Zrobiliśmy sobie przed świętami poszukiwanie kolęd w literowym kodzie.
(Widziałam coś takiego niedawno w sieci - tu.)
Ubrałam to tylko w formę przedświątecznej zabawy. Była bardzo udana:)
Zakodowałam tytuły siedmiu kolęd, ósma karta była z tytułem rozdziału z książki "Dzieci z Bullerbyn", który w nagrodę mieli sobie znaleźć na audiobooku i odsłuchać, a ja miałam już dla nich przygotowane zadania do tego rozdziału.


Tu świąteczny łańcuch z zadaniami do odcinania.

Zabawa na całego!

Mi dekoduje..

Ma i jej osobiste metody dekodowania:)



Kolędy Mi.

Dalsza część kolęd Mi.

Kolędy Ma.

I to właśnie Ma odkryła, który rozdział książki będzie im dane wysłuchać. (Ma zna właściwie na pamięć "Dzieci z Bullerbyn"...) Tego tytułu można się było spodziewać...:)




Czy możemy powiększyć choinkę stukrotnie??

Obraz
Ma i Mi bardzo lubią kodowanie i rozkodowywanie obrazków, zadań, działań itp. Nie mogło więc zabraknąć kodu na choinkę. A dokładnie dyktanda graficznego. Ale od tego się tylko zaczęło.

Dyktando graficzne nic specjalnego, ot, zwyczajne, wykopane w sieci, dokładnie takie, jak na tej stronie.

Choinki wyszły bardzo szybko, Ma postanowiła swoją nawet pokolorować.

Wtedy zapytałam, czy chciałaby swoją powiększyć nieco, tak np. dwa razy. Była chętna, więc do dzieła. Miała pomysł jak to zrobić, przyjrzała się wszystkim odcinkom tworzącym choinkę. I podwoiła je.

Zapytałam, czy chciałaby więcej. Chciała. Czterokrotnie większa choinka ją pochłonęła. A właściwie jej rysowanie.

No i chciała oczywiście dziesięciokrotnie większą choinkę... Obliczyłyśmy najpierw ile kartek powinnyśmy skleić, żeby otrzymać odpowiednio dużą płaszczyznę. Potem to wymagało trochę przygotowań. W nocy (no bo kiedy, jeśli nie w nocy...?) siedziałam i kleiłam te kartki.. Następnego dnia powstała choinka dziesięciokrotnie więk…

Poszukiwacze matematycznych choinek

Obraz
Znalazłam w sieci takie choineczki. Pomysł bardzo mi się spodobał, ale nie chciało mi się robić swoich, a te znalezione były za proste dla dzieci.
Te najmniejsze przeznaczyłam więc na mnożenie (znak wpisywałam w gwiazdce), a w tych większych długopisem podopisywałam dziesiątki albo jedności, żeby liczby były dwucyfrowe.
Ale żeby było więcej zabawy dla dzieci, zrobiłam z tego grę terenową, a terenem był oczywiście dom:)
Na każdej choineczce z tyłu pisałam wskazówkę, gdzie znaleźć następną choinkę z działaniem. Można było tę wskazówkę czytać dopiero po rozwiązaniu piramidki.
Zabawa była przednia. Ma tylko poprosiła, bym na przyszłość zrobiła trudniejsze wskazówki, te były zbyt oczywiste. Niestety, robiłam je właściwie na kolanie...
Miktóry lubi działać szybko, pod koniec zasugerował, że dałam mu za trudne, bo za długo musiał liczyć. Ale poradził sobie pięknie.

Tu nasze choineczki i wskazówki.






Zgłaszam zabawę do projektu "Matematyka na święta".






Choinka ortograficzna - "ż" (przyimki, zaimki, partykuły...)

Obraz
Dla tych, którzy wolą przyswajać ortografię w sposób kreatywny.
Znalazłam w podręczniku Ma (klasa III) dwie strony z zadaniami na ćwiczenie partykuł, zaimków, przyimków, w których występuje "ż". Siedzenie cały czas w podręczniku nie wchodzi w grę, a ortografię ćwiczyć trzeba. Wycięłam choinkę z brystolu, przygotowałam bombki z tymi wyrazami. A Ma z entuzjazmem wzięła choinkę i wyciągnęła... guziki. I zaczęła wyklejać łańcuch... Podsunęłam jej bombki, a ona je w międzyczasie wklejała na choinkę. Po każdej przyklejonej bombce wymyślała zdanie z wyrazem na niej zapisanym. I tak powstała choinka ortograficzna, żeby nie powiedzieć partykularna:)

A potem podsunęłam jej zeszyt ćwiczeń i pokazałam zadania. Zrobiła, oczywiście jedno z zadań przekształcając na swoją modłę. Ale to jest cały jej urok:)